Update formatting and punctuation in chapter 1 for consistency

This commit is contained in:
2026-07-22 16:20:03 +02:00
parent cef2b90705
commit 5b7ad71388

View File

@@ -1,6 +1,6 @@
#set text(lang: "pl")
#set text(font: "New Computer Modern", size: 11pt, lang: "pl")
#set par(justify: true, leading: 0.8em)
#show "-- ": "—~"
#show regex("\\W[iowzauOWZA] "): it => {
it.text.trim(" ", at: end) + [~]
}
@@ -12,11 +12,11 @@ Kiedy wreszcie rozegł się ostry dźwięk dzwonka, Michałek zgarnął z ławk
Droga do domu zawsze mijała błyskawicznie, gdy szedł z chłopakami.
-- Wbijasz od razu na serwer? zapytał Janek, poprawiając na ramieniu worek ze strojem na wuef.
--- Wbijasz od razu na serwer? zapytał Janek, poprawiając na ramieniu worek ze strojem na wuef.
-- Jasne. Tylko odpalę sprzęt i jestem -- rzucił Michałek. W 2013 roku sprawy były proste. Nie było szybkiego internetu w telefonach ani ciągłych powiadomień. Prawdziwe życie cyfrowe zaczynało się dopiero wtedy, gdy usiadło się w fotelu przed wielkim, świecącym monitorem. Pożegnali się na rogu ulicy, obiecując sobie spotkanie po drugiej stronie ekranu.
--- Jasne. Tylko odpalę sprzęt i jestem --- rzucił Michałek. W 2013 roku sprawy były proste. Nie było szybkiego internetu w telefonach ani ciągłych powiadomień. Prawdziwe życie cyfrowe zaczynało się dopiero wtedy, gdy usiadło się w fotelu przed wielkim, świecącym monitorem. Pożegnali się na rogu ulicy, obiecując sobie spotkanie po drugiej stronie ekranu.
Michałek wpadł do mieszkania jak burza. Szybko zrzucił buty i, kompletnie ignorując wieszak w przedpokoju, pomaszerował prosto do swojego pokoju. Ciężki szkolny plecak -- ten sam, w którym na dnie smętnie walał się zepsuty długopis, nadgryziona gumka do mazania i pognieciony sprawdzian z matematyki -- wylądował z głuchym łoskotem na podłodze, tuż obok kółek obrotowego fotela.
Michałek wpadł do mieszkania jak burza. Szybko zrzucił buty i, kompletnie ignorując wieszak w przedpokoju, pomaszerował prosto do swojego pokoju. Ciężki szkolny plecak --- ten sam, w którym na dnie smętnie walał się zepsuty długopis, nadgryziona gumka do mazania i pognieciony sprawdzian z matematyki --- wylądował z głuchym łoskotem na podłodze, tuż obok kółek obrotowego fotela.
Nie zdjął nawet kurtki, gdy jego palec odruchowo powędrował do dużej, okrągłej obudowy pod biurkiem. _Klik_. Komputer stacjonarny odpowiedział znajomym, głębokim szumem.
@@ -24,15 +24,15 @@ Michałek opadł na fotel, chwytając leżącą na biurku, napoczętą wczoraj p
Zza ściany dobiegł zapach pieczonego kurczaka i znajomy dźwięk odkładanych talerzy.
-- Michałku, wróciłeś? -- zawołała mama z kuchni. -- Chodź na obiad! I umyj dokładnie ręce przed jedzeniem!
--- Michałku, wróciłeś? --- zawołała mama z kuchni. --- Chodź na obiad! I umyj dokładnie ręce przed jedzeniem!
-- Już za chwilę przyjdę, mamo! -- odkrzyknął automatycznie chłopiec, nie odrywając wzroku od ekranu, na którym właśnie ładowała się sielankowa tapeta z zielonym wzgórzem i błękitnym niebem. Zawsze potrzebował "tylko chwili". Chciał chociaż sprawdzić, czy koledzy  już zalogowani.
--- Już za chwilę przyjdę, mamo! --- odkrzyknął automatycznie chłopiec, nie odrywając wzroku od ekranu, na którym właśnie ładowała się sielankowa tapeta z zielonym wzgórzem i błękitnym niebem. Zawsze potrzebował "tylko chwili". Chciał chociaż sprawdzić, czy koledzy  już zalogowani.
Sięgnął po myszkę, ale kursor na ekranie nagle zamarł.
Z wnętrza wielkiej, blaszanej skrzyni pod biurkiem wydobył się dziwny, narastający świst, jakby w środku kręcił się mały huragan. Obraz na monitorze zaczął falować, a zielone wzgórze z tapety wydało się nagle uderzająco prawdziwe.
-- Co jest...? -- mruknął Michałek, wychylając się do przodu.
--- Co jest...? --- mruknął Michałek, wychylając się do przodu.
Nie zdążył nawet mrugnąć. Ekran rozbłysnął oślepiającym, niebieskim światłem, a z głośników wydobył się dźwięk przypominający potężne wciągnięcie powietrza. Michałek poczuł, jak niewidzialna siła dosłownie odrywa go od fotela, ciągnąc w stronę matrycy.
@@ -40,4 +40,4 @@ Wpadł w panikę. Szukając jakiegokolwiek punktu oparcia, drugą, wolną od chr
Niestety, ciąg był zbyt potężny.
-- Ratunkuu! Ratunkuu! -- krzyknął, ale jego głos natychmiast utonął w cyfrowym szumie. Z paczką chrupek zgniecioną w jednej dłoni i ciężkim plecakiem w drugiej, wpadł prosto w rozżarzoną matrycę monitora, zostawiając za sobą tylko pusty pokój i stygnący w kuchni obiad.
--- Ratunkuu! Ratunkuu! --- krzyknął, ale jego głos natychmiast utonął w cyfrowym szumie. Z paczką chrupek zgniecioną w jednej dłoni i ciężkim plecakiem w drugiej, wpadł prosto w rozżarzoną matrycę monitora, zostawiając za sobą tylko pusty pokój i stygnący w kuchni obiad.