43 lines
3.5 KiB
Typst
43 lines
3.5 KiB
Typst
#set text(lang: "pl")
|
||
|
||
#show "-- ": "—~"
|
||
#show regex("\\W[iowzauOWZA] "): it => {
|
||
it.text.trim(" ", at: end) + [~]
|
||
}
|
||
|
||
= Rodział 1
|
||
Zegar nad zieloną tablicą tykał tak wolno, jakby ktoś celowo spowolnił czas. Ostatnia lekcja przyrody była testem na cierpliwość, którego dziesięcioletni Michałek nigdy nie zdawał celująco. Nauczycielka opowiadała o budowie liścia, ale chłopiec myślami był zupełnie gdzie indziej. W głowie układał już strategię na popołudniową rozgrywkę.
|
||
|
||
Kiedy wreszcie rozegł się ostry dźwięk dzwonka, Michałek zgarnął z ławki piórnik, wrzucił go do plecaka i wybiegł z klasy jako jeden z pierwszych.
|
||
|
||
Droga do domu zawsze mijała błyskawicznie, gdy szedł z chłopakami.
|
||
|
||
-- Wbijasz od razu na serwer? – zapytał Janek, poprawiając na ramieniu worek ze strojem na wuef.
|
||
|
||
-- Jasne. Tylko odpalę sprzęt i jestem -- rzucił Michałek. W 2013 roku sprawy były proste. Nie było szybkiego internetu w telefonach ani ciągłych powiadomień. Prawdziwe życie cyfrowe zaczynało się dopiero wtedy, gdy usiadło się w fotelu przed wielkim, świecącym monitorem. Pożegnali się na rogu ulicy, obiecując sobie spotkanie po drugiej stronie ekranu.
|
||
|
||
Michałek wpadł do mieszkania jak burza. Szybko zrzucił buty i, kompletnie ignorując wieszak w przedpokoju, pomaszerował prosto do swojego pokoju. Ciężki szkolny plecak -- ten sam, w którym na dnie smętnie walał się zepsuty długopis, nadgryziona gumka do mazania i pognieciony sprawdzian z matematyki -- wylądował z głuchym łoskotem na podłodze, tuż obok kółek obrotowego fotela.
|
||
|
||
Nie zdjął nawet kurtki, gdy jego palec odruchowo powędrował do dużej, okrągłej obudowy pod biurkiem. _Klik_. Komputer stacjonarny odpowiedział znajomym, głębokim szumem.
|
||
|
||
Michałek opadł na fotel, chwytając leżącą na biurku, napoczętą wczoraj paczkę serowych chrupek.
|
||
|
||
Zza ściany dobiegł zapach pieczonego kurczaka i znajomy dźwięk odkładanych talerzy.
|
||
|
||
-- Michałku, wróciłeś? -- zawołała mama z kuchni. -- Chodź na obiad! I umyj dokładnie ręce przed jedzeniem!
|
||
|
||
-- Już za chwilę przyjdę, mamo! -- odkrzyknął automatycznie chłopiec, nie odrywając wzroku od ekranu, na którym właśnie ładowała się sielankowa tapeta z zielonym wzgórzem i błękitnym niebem. Zawsze potrzebował "tylko chwili". Chciał chociaż sprawdzić, czy koledzy są już zalogowani.
|
||
|
||
Sięgnął po myszkę, ale kursor na ekranie nagle zamarł.
|
||
|
||
Z wnętrza wielkiej, blaszanej skrzyni pod biurkiem wydobył się dziwny, narastający świst, jakby w środku kręcił się mały huragan. Obraz na monitorze zaczął falować, a zielone wzgórze z tapety wydało się nagle uderzająco prawdziwe.
|
||
|
||
-- Co jest...? -- mruknął Michałek, wychylając się do przodu.
|
||
|
||
Nie zdążył nawet mrugnąć. Ekran rozbłysnął oślepiającym, niebieskim światłem, a z głośników wydobył się dźwięk przypominający potężne wciągnięcie powietrza. Michałek poczuł, jak niewidzialna siła dosłownie odrywa go od fotela, ciągnąc w stronę matrycy.
|
||
|
||
Wpadł w panikę. Szukając jakiegokolwiek punktu oparcia, drugą, wolną od chrupek dłonią desperacko chwycił za pasek leżącego na podłodze plecaka. Miał nadzieję, że ciężar podręczników przykotwiczy go do ziemi.
|
||
|
||
Niestety, ciąg był zbyt potężny.
|
||
|
||
-- Ratunkuu! Ratunkuu! -- krzyknął, ale jego głos natychmiast utonął w cyfrowym szumie. Z paczką chrupek zgniecioną w jednej dłoni i ciężkim plecakiem w drugiej, wpadł prosto w rozżarzoną matrycę monitora, zostawiając za sobą tylko pusty pokój i stygnący w kuchni obiad. |